SŁOWACKI WIELKIM POETĄ BYŁ

Na pierwszym roku studiów zorganizowaliśmy symulację debaty Rady Unii Europejskiej. Tematem była ewentualna akcesja Turcji do UE. Udało się zaprosić Ambasadora Cypru w Polsce – bardzo miły i mądry człowiek, miałem przyjemność chwilę z nim porozmawiać. Został poproszony o zabranie głosu w temacie debaty. Gdy dostał mikrofon, zaczął od stwierdzenia, że Cypr w 100% popiera akcesję Turcji do Unii Europejskiej, tymi samymi słowami także kończąc wystąpienie. Pomiędzy przez 15 minut mówił o tym, dlaczego Turcja NIE MOŻE do Unii Europejskiej wstąpić.

The Florida Project jest filmem bardzo dobrym.


 UWAGA!!! W artykule poniżej zamieszczamy spoilery – jeżeli jeszcze nie oglądałeś/aś The Florida Project, to wróć na bloga po seansie w kinie. 🙂


Jest to ten rodzaj filmu, którego nie wypada nie uważać za arcydzieło. W rozmowach z innymi ludźmi nie pada pytanie, czy The Florida Project ci się podobało. Oni od razu stwierdzają, że „genialny film, prawda?”. A gdy się zapomnisz i powiesz, że jednak Ci się nie podobał, to stwierdzą, że nie znasz się na kinie, a już na pewno nie zrozumiałeś geniuszu dzieła Seana Bakera. Sytuacja jak u Gombrowicza.

„- Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?”

W tym miejscu wykładu jeden z uczniów zakręcił się nerwowo i zajęczał:

– Ale kiedy ja się wcale nie zachwycam! Wcale się nie zachwycam! Nie zajmuje mnie! Nie mogę wyczytać więcej jak dwie strofy, a i to mnie nie zajmuje. Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca? – Wytrzeszczył oczy i usiadł, grążąc się w jakieś bezdenne przepaście. Naiwnym tym wyznaniem aż zakrztusił się nauczyciel.”[i]

Po raz kolejny na tym blogu, jak mantrę, powtarzam, że film nie tylko musi coś pokazywać, ale też coś opowiadać. Jeżeli film tylko pokazuje, to może lepiej zrobić wystawę fotografii? Jeżeli film tylko opowiada, to może lepiej wydać książkę? The Florida Project tylko pokazuje. Jesteśmy wrzuceni w środek historii – nic nie wiemy o bohaterach, nie znamy podstaw ich zachowań, więc nie mamy najmniejszej możliwości dogłębnej ich oceny. A podobno na tym ten film ma się skupić – na tragedii życia młodej matki i jej córki. Ale przecież nie wiemy nawet, czy mamy współczuć Halley, czy nie – nie wiemy, dlaczego znalazła się w takiej sytuacji, dlaczego nie jest z ojcem Moonee, czy dlaczego mieszka w tanim motelu. A bez tej wiedzy nie możemy jej osądzić. Bądźmy szczerzy – zarówno matka, jak i córka, wzbudzają w nas od początku negatywne odczucia. Ale oczywiście film jest wybitny i ma pięknie zarysowane postaci.

Od osoby zainteresowanej „dobrym kinem” usłyszałem, że podobno czeka ten film ze względu na doskonałe zdjęcia. Niestety, sposób prowadzenia kamery, a raczej sposoby jej prowadzenia, nie są zadowalające. Kilka stylów wymieszanych w jednym filmie – bardzo nie lubię tego zabiegu w kinematografii. Zdarza się, że różne style ze sobą współgrają. Niestety, zbyt duży misz-masz planów i ujęć w The Florida Project, moim zdaniem nie wyszedł zbyt dobrze. Na plus plan ogólny z nieruchomą kamerą, gdzie postaci przechodzą przed nią niczym na scenie teatralnej – ten rodzaj zdjęć naprawdę robi wrażenie. Po chwili jednak mamy wielki plan, czyli maksymalne zbliżenie na twarz dziecka jedzącego lody, aby po paru minutach przenieść się do planu średniego filmowanego w biegu, „z ręki”. Te niepotrzebne nagromadzenie kadrów rozmywa dobre wrażenie z planu ogólnego.

The Florida Project ma bardzo dobrą prasę i opinie. Niestety, większość pochwał słyszy się od ludzi, którzy jeszcze filmu nie widzieli. Sam poszedłem do kina właśnie na fali takich komentarzy. Bardzo chciałem zobaczyć wybitne dzieło Seana Bakera i genialną rolę Willema Dafoe. Niestety, ani jednego, ani drugiego nie doświadczyłem, choć trzeba przyznać, że Dafoe zagrał co najmniej poprawnie. Odbija się to w nominacjach i nagrodach przedoscarowych – choć przy każdej edycji nagród słyszy się o tym filmie, to nominacji jest raptem kilkanaście, a zdecydowana ich większość właśnie dla Willema Defoe. Jest on też jedynym przedstawicielem filmu wśród nominacji do Złotych Globów (gdzie przegrał z Samem Rockwellem) i nagród BAFTA. Czy The Florida Project odniesie Oscarowy sukces? Nie sądzę, na nominacje, i tylko na nią, zasługuje jedynie Dafoe.

Podsumowując, The Florida Project zachwyca i jest filmem wybitnym.


Tomas


Moja ocena:



POD MIKROSKOPEM:

Tytuł: The Florida Project

Reżyseria: Sean Baker

Scenariusz: Sean Baker, Chris Bergoch

Gatunek: dramat

W rolach głównych: Willem Defoe (Bobby), Brooklyn Prince (Moonee), Valeria Cotto (Jancey), Bria Vinaite (Halley)

Kraj produkcji: USA

Rok produkcji: 2017

Czas trwania: 1h 55min

Studia: Cre Film, Freestyle Picture Company

Użyte w artykule zdjęcia stanowią oficjalne materiały promocyjne filmu The Florida Project. Źródło: Cre Film, Freestyle Picture Company.

[i] Cytat z Ferdydurke Witolda Gombrowicza

Dodaj komentarz