SERIAL REWOLUCYJNY CZY O REWOLUCJI?

Raz na jakiś czas nagłówki serialowych recenzji zamieszczanych w necie głośno krzyczą już po emisji pierwszego sezonu „Ta produkcja jest kultowa! Prawdziwa rewolucja!” Prawdą jest jednak, że liczbę takich seriali w rzeczywistości można policzyć na maksymalnie palcach obu rąk. Przy mnogości premier, jakimi jesteśmy bombardowani niemal w każdym tygodniu, to naprawdę mało.


Jednak jesienią dwa lata temu pojawił się Mr. Robot. Na początku podchodziłem do niego z dozą ostrożności, wszak nie od dziś wiadomo, że na wszystko, co związane z hakowaniem, należy patrzeć przez różowe okulary. Rami Malek był aktorem, który zaliczył ledwie parę mniejszych ról, a te z pewnością nie dały mu przepustki do większej sławy. Za Christanem Slaterem ciągnęło się przeświadczenie, że swoje złote czasy ma już za sobą. Głośno mówiono też, iż teraz każdej produkcji, przy której współpracuje, przynosi jedynie pecha. To spowodowało, że nie sądziłem, że Mr. Robot odniesie większy sukces.

Pomyliłem się. Bardzo się pomyliłem.

Przejdźmy od razu do teraźniejszości, pomijając dwa pierwsze sezony. Akcja trzeciego zaczyna się powoli, pokazując wizję świata po rewolucji hakerskiej – sparaliżowanego, ale też dzikiego i wręcz oszalałego po ataku cyberterrorystycznym na E Corp. Fabuła jest wręcz ślamazarna, powoli dozując nam odczucia. Elliot początkowo trafia na stół operacyjny, gdzie zostaje uratowany po postrzale, jaki zafundował mu Tyller Wellick w wybitnym odcinku finału poprzedniego sezonu. Seria kontynuuje rozpoczęty pod koniec pierwszego i prowadzony przez cały drugi sezon pojedynek między Mr. Robotem i Elliotem. Nie wiemy kto ostatecznie zwycięży, ale przewagę zdaje się mieć Mr. Robot, który sprytem wyraźnie bije na głowę Elliota. Od połowy serii akcja jednak wyraźnie przyspiesza i nie odpuszcza już do samego końca.

Petarda.

Sam Esmail, twórca produkcji, po raz kolejny udowodnił, że jest mistrzem w swojej własnej kategorii. Wciąż fantastycznie wypadają ujęcia, wpychające kamerę niemal w twarz aktora, krępujące samego widza, podkreślają fobie aspołeczne Elliota i jego zaburzenia psychiczne. Nadal jesteśmy wodzeni za nos i nie wiemy co się wydarzy, przez co odczuwamy ogromny niepokój. W sezonie znajdziemy kilka wątków kulminacyjnych, między którymi akcja zwalnia, by znów powoli nabierać rozpędu. Nie mogłem doczekać się kolejnych odcinków.

Esmail po raz kolejny zabawił się z formą. Do dziś pamiętam epizod z drugiego sezonu, poprowadzony jak w klasycznym sitcomie i tekst matki Elliota, która prosi, by ten kupił jej jakieś papierosy, byle lighty, bo jest na diecie (śmiech). Również i w trzecim sezonie mamy takie smaczki, coś zupełnie nowego, zaczerpniętego z innego kanonu. Oprócz fantastycznego i w pełni charakterystycznego dla serialu stylu narracji i prowadzenia kamery, ogromne wrażenie zrobił na mnie odcinek kręcony z jednego ujęcia (nawiasem mówiąc, ogromnie ważny dla akcji w dalszej części sezonu), a także epizod stylizowany na produkcję filmową, którą wraz z młodym Elliotem oglądamy w kinie.

Rami Malek to aktor wybitny w roli Elliota. Nie szarżuje, nie przesadza. Wybitnie gra twarzą i ciałem, a jego wyłupiaste oczy hipnotyzują na długo. Slater po raz kolejny udowodnił, że chude lata ma za sobą, ponownie zgarniając nominację do Złotego Globu za postać Mr. Robota. Świetnie sprawdził się też Martin Wallström w roli Tyrella Wellicka, ale poziomem nie odstępowali mu także inni – Grace Gummer w roli Dom DiPierro, Portia Doubleday jako Angela Moss czy Bradley Darryl Wong, grający Whiterose. Nie można też zapominać o jednej z najjaśniejszych gwiazdek – nowowprowadzonej postaci Irvinga, współpracującego z Whiterose, w którego wcielił się świetny Bobby Cannavale.

Trzeci sezon Mr. Robot powinien zadowolić tych, którzy zostali oczarowani dwa lata temu, a w ubiegłym roku poczuli zawód. Choć co prawda serial jest już nieco inną produkcją niż początkowo, to wreszcie wkroczyliśmy w okres jego dojrzałości i stabilizacji. Okrzepł. Można rzec, że w pewnym sensie uspokoił się i ugruntował stworzoną dla samego siebie niszę.

Czy jednak Mr. Robot jest serialem kultowym i rewolucyjnym? Przeczytajcie to, co napisałem wyżej, a będziecie wiedzieć.



Moja ocena:


Krzysiek


POD MIKROSKOPEM:

Tytuł: Mr. Robot
Showrunner: Sam Esmail
Gatunek: dramat, thriller, psychologiczny
W rolach głównych: Rami Malek (Elliot Alderson), Christian Slater (Mr. Robot)
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015 – ?
Wytwórnia: Universal Cable Productions

Dodaj komentarz