RZUCIĆ WSZYSTKO I WYJECHAĆ W BIESZCZADY?

Świat seriali w Polsce ma się ostatnio coraz lepiej, o czym świadczy kilka głośnych premier, które odbyły się na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy, ale też te, jakie planowane są na nadchodzący okres. Polskie telewizje, wzorem głównie amerykańskich, stawiają na coraz odważniejsze scenariusze, w większości opowiadających o ciemnych zakamarkach duszy człowieka.


A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?

Po wizji przygranicza polsko-ukraińskiego przedstawionego w zrealizowanej przez HBO Polska Watasze bynajmniej nie przybędzie temu regionowi sławy. Jest brudno, źle i śmierdzi trupem. Wieloma trupami.

Nie oszukujmy się – pierwszy sezon Watahy nie był ogromnym sukcesem. Inaczej nie czekalibyśmy trzech lat ma jego kontynuację. Dla porównania pierwsza seria Paktu na HBO miała premierę w późniejszym czasie, ale drugi sezon pojawił się już w ubiegłym roku jako jeden z trzech prezentów od stacji na jej dwudziestopięciolecie w Polsce. Drugim był nowy sezon Watahy, a trzecim rozpoczęcie przygotowań do ekranizacji fantastycznej i jednocześnie brutalnej książki Jakuba Żulczyka Ślepnąc od świateł.

Pod względem technicznym drugi sezon Watahy jest po prostu wyśmienity. Serial ma niesamowite zdjęcia, tak plastycznie ukazujące krajobraz Bieszczad, że niejednokrotnie zastanawiałem się jak bardzo były dopieszczane komputerowo – bo w to, że były nie ma nawet co wątpić.

Historia tak naprawdę toczy się bardzo powoli i ślamazarnie, budując przez to odpowiednie napięcie. Na przestrzeni sześciu odcinków udało się zmieścić naprawdę przemyślany i dopracowany scenariusz.

Mamy wątek główny – zemsty głównego bohatera Wiktora Rebrowa na swoim przyjacielu z dzieciństwa – Adamie „Grzywie” Grzywaczewskim – za rzeczy, jakich dopuścił się w trakcie pierwszego sezonu, ale też prowadzonego przez prokurator Igę Dobosz śledztwa dotyczącego zabójstwa w retortach ponad 20 osób, które chciały ze Wschodu przedostać się do Polski. Śmierci uniknęła dwójka osób, Alsu i Halid, czyli matka z dzieckiem, którym Rebrow, mimo początkowej chęci wypchnięcia ich w las na mróz, pomagał przez cały sezon. Wątki poboczne swój szkielet biorą w większości z pierwszej serii i nawet nowe są na nich w rzeczywistości oparte, logicznie zwiększając całość historii. Co jednak najważniejsze – są angażujące, ciekawe i przemyślane!

Aktorsko serial przedstawia się wyśmienicie. Leszek Lichota, Aleksandra Popławska i Bartłomiej Topa pokazali się w tym serialu od jak najlepszej strony, prezentując naprawdę pokaźny wachlarz umiejętności. Wielkie ukłony dla Zory Liscienko oraz Anny Donchenko – zagranicznych aktorów, którzy dołączyli do ekipy serialowych postaci – wspomnianej dwójki, której pomagał Rebrow. Nie ma tutaj źle zagranych czy przeszarżowanych ról i odnosi się to zarówno do postaci pierwszoplanowych, jak i tych, które widzimy w ciągu tego sezonu zaledwie kilkukrotnie. Szczerze mówiąc, Wataha to serio ten typ produkcji, na którym można się wzorować opowiadając ciężką historię z serią zabójstw w tle.

Serial jednak nie jest bez wad. Mimo naprawdę świetnego scenariusza od trzeciego do mniej więcej końcówki piątego odcinka akcja blednie i całość po prostu zaczyna się nieco nudzić i dłużyć. W drugim sezonie pojawia się też motyw kreta pracującego w placówce strażników, który wyraźnie kuleje przez brak większego dopracowania i dopieszczenia. Mam też zastrzeżenia do finału sezonu – o tyle, o ile od pewnego momentu zastanawiamy się i typujemy, kto jest głównym złym, to w momencie, kiedy dowiadujemy się kto jest nim NAPRAWDĘ, to w tym aspekcie cały wątek został spłaszczony do maksimum, dając wrażenie wepchnięcia zakończenia na już, byle szybciej.

Nie zmienia to faktu, że Wataha całościowo jest najlepszym, co spotkało polskie seriale od lat. Zdecydowanie bije na głowę Belfra czy Pakt, który, choć przełomowy dla HBO Polska, w porównaniu do Watahy był miejscami za bardzo przegięty. Tutaj mamy wyraźnie napisanych bohaterów, znamy ich motywacje i (w większości) zamiary, ale też, co może nawet ważniejsze, widzimy wyraźnie, że drugi sezon po prostu kładzie pierwszy na łopatki pod każdym aspektem. To są właśnie te powody, dla których temu serialowi warto dać szansę. Nie rozczarujecie się.

Warta Rebrowa skończona? Miejmy nadzieję, że nie.


 

Moja ocena:

Krzysiek

1 thought on “RZUCIĆ WSZYSTKO I WYJECHAĆ W BIESZCZADY?

Dodaj komentarz