POKER IS THE GAME OF SKILL

Jessica Chastain i Idris Elba w filmie Molly's Game


Jednym z pierwszych filmów, jakie widziałem wspólnie ze swoją dziewczyną jest Wilk z Wall Street. Film, mimo swojej wulgarności i ostrych scen co chwilę płynących z ekranu, bardzo nam się podobał – wszak nie tylko o seks, alkohol i narkotyki w nim chodziło. Obraz Martina Scorsese był wyjątkowo przemyślany i stworzony z wielkim pietyzmem. Odnieśliśmy oboje wrażenie, że został sklejony idealnie pod Oscary, a sam Leo DiCaprio właśnie ową rolą zasłużył na statuetkę.


UWAGA!!! W artykule poniżej zamieszczamy spoilery – jeżeli jeszcze nie oglądałeś/aś Gry o Wszystko, to wróć na bloga po seansie w kinie. 🙂


Nie będę ukrywać, że kiedy usłyszałem pierwsze zapowiedzi Gry o Wszystko nieśmiało uśmiechnąłem się pod nosem. Porównania do historii Jordana Belfroda były wszechobecne i bombardowały zewsząd. Sam opowiadając o nim swoim znajomym określałem go tym mianem. Film z Jessicą Chastain w roli głównej różni się jednak od Wilka diametralnie, ale też jest po prostu wyraźnie słabszy. Dlaczego?

Produkcja opowiada losy Molly Bloom, byłej narciarki freestyle’owej i niedoszłej olimpijki, która wskutek kontuzji odniesionej na zawodach zdecydowała się zakończyć swoją karierę. Po wyjeździe do Los Angeles szybko weszła do świata organizowanych potajemnie spotkań, na których celebryci i najbogatsi ludzie świata grali wspólnie w pokera. Dzięki własnemu sprytowi i ponadprzeciętnej inteligencji po krótkim czasie sama zaczęła organizować spotkania dla śmietanki Miasta Aniołów, z którego jednak szybko musiała się wynosić. Tutaj dopiero zaczyna się jej rzeczywista sława – zdołała bowiem, niemal od zera, stworzyć pokerowy półświatek dla wyższych sfer Nowego Jorku. Tutaj też zaczęły się jej problemy z prawem, spotęgowane dodatkowo powiązaniami z rosyjską mafią. Historia jej wzlotów i upadków została zręczne ukazana na przestrzeni blisko dwóch i pół godziny filmu.

Jessica Chastain jako Molly Bloom w filmie Molly's Game

Przechodząc do właściwej oceny, na początek największy plus Gry – Aaron Sorkin, wybitny scenarzysta, którego prywatnie bardzo lubię za Newsroom, Moneyball i Steve’a Jobsa. Tą produkcją dodatkowo debiutował na fotelu reżyserskim, co tylko podniosło mi apetyt na zakup biletów kinowych. Okazało się jednak, że był on plusem, który jednocześnie w znacznej ilości miejsc okazuje się największą wadą całego obrazu.

Autor Social Network wciąż udowadnia, że ma wybitną rękę do pisania dobrych scenariuszy, przepełnionych dobitnymi linijkami tekstu. Tutaj jednak wielokrotnie miałem po prostu wrażenie, że dialogi są wręcz zbyt wgniatające w fotel, bo co chwilę jesteśmy zarzucani przemądrzałymi puentami – dosłownie każdy sypie nimi jak asami z rękawa (sytuacyjny suchar). To nadaje niemal każdej rozmowie rozgrywającej się na ekranie nadmiernego patosu, który w nadmiarze przerodził się w groteskę i śmieszność, pozbawiając fabułę dozy autentyczności. Scena, w której Chastain oświadcza, że jedyne co pozostało teraz jej bohaterce to honor i własne nazwisko spowodowała u mnie niemal niekontrolowany śmiech. Nawiasem mówiąc, sama aktorka chyba nie wierzyła w to, co musi zagrać.

Mam wrażenie, że Sorkin o wiele lepiej wypadłby tutaj w roli mniejszej, lecz doskonale dla siebie znanej – scenarzysty. Inny reżyser byłby w stanie wnieść różniące się i świeże spojrzenie na scenariusz, potencjalnie studząc dialogi, byśmy się nimi nie przejedli. Nie zrozumcie mnie źle – film jest pod względem warsztatowym naprawdę dobrze nakręcony i całościowo prezentuje się solidnie. Nie ma tutaj dziwnych czy niepotrzebnych ujęć, a sama opowieść, po dosyć intensywnym początku, agresywnie zarzucającym nas mnogością informacji wprowadzających w świat głównej postaci, wyraźnie zwalnia i prowadzona jest jak klasyczny film biograficzny.

I tutaj docieramy do największej wady Gry o Wszystko, która, jak na film opowiadający pośrednio o pokerze, w którym istotne znaczenie odrywa milczenie, jest zbytnio przegadana. Przykładowo, w pewnym momencie swojego nowojorskiego życia, Molly, próbując kontrolować nawarstwiające się problemy, sięga po narkotyki. Widzimy na jej twarzy, w ruchach ciała, gestach i zachowaniu to, w jakim stanie się znajduje – doskwierającą jej depresję i osamotnienie. Nie potrzebujemy więc, by Chastain relacjonowała nam, co się działo z jej bohaterką.

Jessica Chastain i Cris O'Dowd w filmie Molly's Game

Jest to o tyle niepotrzebne, że aktorzy swoją czystą grą naprawdę dają radę – Jessica świetnie sprawdza się w roli Molly, jest mimo wszystko autentyczna i wiarygodna. Najlepiej jednak na ekranie oglądało się Idrisa Elbę, wcielającego się w Charliego Jaffeya, adwokata Molly. Warta zapamiętania jest też kreacja Kevina Costnera, grającego jej ojca, Larry’ego, a także Chrisa O’Dowda jako Douglasa Downeya, zakochanego w Molly irlandzkiego pokerzysty.

Molly Bloom bez wątpienia jest osobą bardzo inteligentną, która sama byłaby w stanie obronić się z zarzutów postawionych jej przez prokuraturę. Jak sama słusznie zauważyła, przepis penalizujący popełnione przez nią czyny odnosił się do gier losowych, a poker takową nie jest. Poker to gra umiejętności. Czy Molly Bloom wygrała swoją partię z rządem USA? Czy Aaron Sorkin zdołał zarobić wystarczającą dawkę zaufania, by otrzymać szansę ponownego stanięcia za kamerą? Siądźcie do stołu, by samemu odkryć ich karty.


Krzysiek


Moja ocena:



POD MIKROSKOPEM:

Tytuł: Gra o Wszystko (oryg.: Molly’s Game)

Reżyseria: Aaron Sorkin

Scenariusz: Aaron Sorkin

Gatunek: biograficzny, dramat

W rolach głównych: Jessica Chastain (Molly Bloom), Idris Elba (Charlie Jaffey), Kevin Costner (Larry Bloom)

Kraj produkcji: USA

Rok produkcji: 2017

Czas trwania: 2h 20min

Studia: The Mark Gordon Company, Pascal Pictures, Ciwen Pictures, Huayi Brothers Pictures

Użyte w artykule zdjęcia stanowią oficjalne materiały promocyjne filmu Molly’s.
Autor: Michael Gibson; Źródło: STX Films.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *