PO DRUGIEJ STRONIE RZEKI

Wstęp do Wstępu – Po obejrzeniu Chemii byłem pewien, że to powiew świeżości, jeden z lepszych polskich filmów, jakie ostatnio oglądałem. Po Obcym Niebie znowu zwątpiłem w polską kinematografię. Na Demona szedłem z obawą, nie wiedziałem, do którego z tych filmów będzie mu bliżej. Nie zawiodłem się.

Wstęp – Opowiem Wam baśń. Dawno temu, po drugiej stronie rzeki, młoda i piękna dziewczyna zakochała się w chłopcu, niestety, zdarzyła się tragedia. Wiele lat później na drugą stronę rzeki przeprawia się Pan Młody. Nie wie jeszcze, co go czeka i jakie cuda przyjdzie mu obejrzeć…


WESELEPan Młody przyjechał z Londynu. Panna Młoda już była w Polsce, po drugiej stronie rzeki. Miał być ślub. Pan Młody, czyli Piotr „Pyton”, grany przez izraelskiego aktora Itaya Tirana, jest romantycznym bohaterem. Dla swojej ukochanej Żanety (Agnieszka Żulewska), przeprowadza się do Polski i pragnie odremontować stare domostwa na działce zmarłego dziadka Panny Młodej. Przyszłą Młodą Parę zapoznał ze sobą „Jasny” – brat Żanety, w tej roli Tomasz Schuchardt. Rolę gospodarza wesela pełni – a jakżeby inaczej – ojciec Panny Młodej, w którego wcielił się wyśmienity Andrzej Grabowski. Rola nieszczęśliwie zakochanego w Pannie Młodej „Ronaldo” przypadła Tomaszowi Ziętkowi (konia z rzędem temu, kto widząc go na ekranie, nie pomyślał „o, Dawid Ogrodnik”). Mamy też kilku ważnych gości weselnych, Lekarza Abstynenta (Adam Woronowicz), głęboko wierzącego Ksiądza (Cezary Kosiński) i żydowskiego Nauczyciela (Włodzimierz Press, którego charakterystyczny, głęboki głos zna w Polsce chyba każdy, od małych dzieci, po fanów gier komputerowych).

Jak na baśń przystało, mamy elementy magiczne. I nie chodzi mi tu o genialną aranżację muzyczną (wykorzystanie utworów Krzysztofa Pendereckiego + wspaniałe piosenki rodem z żydowskiego folkloru + fantastyczna „muzyka ciszy”), ani o naprawdę dobrych, zaskakujących jak na polskie kino zdjęciach w wykonaniu Pawła Flisa. HANATo sama fabuła opowiada nam o żydowskich gusłach, o demonach, o życiu po śmierci, o niedokończonych przez zmarłych sprawach.

Po przedstawieniu bohaterów baśni, każdy z nich ma „swoje 5 minut”, moment, w którym ekran jest jego. Żulewska pokazuje charakter, gdy walczy o męża i szuka w ziemi trupów. Tiran jest po prostu NIESAMOWITY, szczególnie wtedy, gdy gra sceny opętania. Schuchardt (swoją drogą, razem z Woronowiczem byli ulubieńcami reżysera Wrony) tworzy po raz kolejny genialną parę aktorską z Żulewską (wcześniej w „Chemii”), ale też jego solowe sceny są na wysokim poziomie. Woronowicz, grający tu Lekarza, popisuje się kunsztem aktorskim w scenie nad ranem, na polu, gdy pijany spaceruje z niewidzialnym demonem. Grający Księdza Kosiński jest bardzo przekonujący w tym, jak bardzo grany przez niego kaznodzieja jest nieprzekonujący w swoim zawodzie. Ziętek, milczący właściwie przez cały film, wypowiada raptem parę zdań, ma kilka drobnych majstersztyków (scena pod koniec w kopalni, zniknięcie Pytona czy rozbicie wódki o głowę). A Andrzej Grabowski…

GRABOWSKI
„Wesela nie było… Was nie było… Pana Młodego nie ma… Ja Was śnię… Wy mnie śnicie… Wszyscy śnimy”

Dla Pana Andrzeja Grabowskiego należy się oddzielny akapit rozdział w baśni. Moim zdaniem, pełni on tu rolę narratora, któremu przypadła przykra rola komentowania rzeczywistości. Komentowania z chłodną głową, bez wiary we wszystkie cuda, które wokół siebie widzi. Właśnie dzięki tej funkcji miał okazję do wypowiedzenia kilku naprawdę dobrych monologów, a na szczególną uwagę zasługują dwa – jeden wypowiedziany w piwnicy i drugi, na koniec wesela (troszkę z tego monologu w trailerze poniżej). Choć otoczony przez plejadę młodszych od niego wschodzących gwiazd, jego charyzma zdecydowanie wybija go na ich tle.

Do wypełnienia kanonu baśni brakuje nam tak naprawdę już tylko dwóch elementów. Pierwszy to humor – tu dwóch głównych błaznów to Lekarz i Ksiądz, ich wspólne sceny i rozmowy pozwalają na uśmiech, jak ta z angielskim samochodem, prezentowana w trailerze. Śmiech wywołują też nieudolne próby zracjonalizowania i ratowania sytuacji, dialogi pijanych gości, jednak elementy te nie przysłaniają bijącego z filmu mroku. Ostatni element baśniowy bardzo dobrze opisują słowa z „Małego Księcia” – „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Fabuła niczego nam nie zdradza, wiele kwestii pozostaje w sferze domysłów. I to też jest bardzo duży plus tego filmu – każdy z nas dopowie sobie wszystko, czego na ekranie nie widzimy. Mądrze zrobiony jest też trailer – pokazuje ważne sceny, ale nie zdradza nam zbyt wiele w kwestii fabuły.SYNOJCIEC

Warto też podkreślić symbolikę początku i zakończenia filmu. Pierwsza scena to Pyton przeprawiający się promem na drugą stronę rzeki. Na koniec Żaneta tym samym promem wyjeżdża z ojcowizny, przeprawia się przez rzekę. Stąd tytuł recenzji – cały film dzieje się w przeklętej krainie po drugiej stronie rzeki.

Na podstawie przedstawienia teatralnego, autorstwa Piotra Rowickiego, Marcin Wrona stworzył scenariusz i wyreżyserował swój ostatni film w życiu. Samobójcza śmierć tego reżysera podczas tegorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni niestety pozbawiła nas jego kolejnych filmów, a oglądając Demona można było być spokojnym, że jego kolejne dzieła będą trzymały wysoki poziom. Niestety, pozostanie nam zaledwie kilka jego filmów.

Demona warto obejrzeć. Naprawdę polecam.



Moja ocena : 9 / 10

Strona Demona na Filmweb

Tomas

1 thought on “PO DRUGIEJ STRONIE RZEKI

Dodaj komentarz