KURA KOSMICZNA JAJKA ZNOSZĄCA ZŁOTE

Pierwszy trójgłos w historii bloga. Ale i film na to zasługuje – Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi szturmem podbiło serca fanów, krytyków i szczyty box office’u. O tym, czemu nowy film z serii Star Wars jest lepszy (a może nie?) od Łotra 1 i Przebudzenia Mocy, czemu zarobił na otwarcie mniej od VII części i o tym, co być może czeka nas w epizodzie IX postaramy się Wam opowiedzieć poniżej.


UWAGA!!! W artykule poniżej zamieszczamy spoilery – jeżeli jeszcze nie oglądałeś/aś Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi, to wróć na bloga po seansie w kinie. 🙂


Tomas: Kolejny film i kolejne miliardy na koncie Disneya. Gwiezdne Wojny są prawdziwą kurą znoszącą złote jajka. Nie odnosząc się do czysto technicznych spraw związanych z realizacją filmu, to uniwersum ma w sobie coś, co sprawia, że miliony ludzi na całym świecie czekają z niecierpliwością na kolejną kinową premierę. Co ma w sobie ta saga, że bezkrytycznie przyciąga takie tłumy do kin?

 Bartosz: Ja wiem i powiem, ale od razu zaznaczę, że nie będzie to pochlebna opinia. Nowe części Star Wars „korzystają” z popularności zdobytej przez poprzednie trylogie, które były wspaniałe. Każda z nich miała w sobie to coś, swego rodzaju jakość, która zawsze była wyczuwalna w tle. Oryginalna trylogia miała niesamowicie stworzony klimat – można powiedzieć, że wszystkie filmy składowe były hmmm… przytulne. Nowsza trylogia z Ewanem McGregorem miała wszystko, czego jeszcze nie widziałem w tamtych czasach w żadnym filmie z elementami sci-fi – kreatywnie przedstawioną technologię i jej mnogość we wszechświecie. Natomiast najnowsze trzy filmy, a już szczególnie Ostatni Jedi, nie pokazują nic oryginalnego.

Krzysiek: Uważam Trylogię, nazywaną obecnie Trylogią Prequeli, za najgorsze, co Lucas mógł wyrządzić fanom Star Wars, a za Mroczne Widmo powinien trafić do więzienia na resztę swojego życia. Dodatkowo, Natalie Portman i Hayden Christensen w swoich rolach byli tak żenujący, że patrzenie na ich ekranową relację niemalże sprawiało mi ból. Duch Starej Trylogii, absolutnie wybitnej i ponadczasowej, przetrwał jednak owe krytyczne ciosy, pozwalając mi wyprzeć niejako ze swojej świadomości tamte antydzieła. Przebudzenie Mocy było produkcją, która naprawdę bardzo mi się podobała. Tak, produkcją, bo świadomie zrobionym show, będącym de facto remasterem Nowej Nadziei, ale wciąż świetnym oraz w istocie rzeczy familijnym filmem, opowiadającym historię grupki sympatycznych osób, które wzięły się znikąd i przeżywają niesamowicie epicką historię, mogącą odmienić losy całej Galaktyki. Czyż nie każdy z nas marzył o czymś takim, oglądając po raz pierwszy Star Wars?

T.: Przebudzenie Mocy było przez to filmem wyraźnie wtórnym; właściwie wszystkie schematy były ściągnięte z Nowej Nadziei. Ostatni Jedi zaskakuje, bo nie kopiuje żadnej z wcześniejszych części sagi, tworząc nowe rozwiązania fabularne i kreując nowe wątki. Większość krytyków stawia w rankingach część VIII przed częścią VII. Tym bardziej dziwi, że Przebudzenie Mocy miało po pierwszym tygodniu średnio 15% więcej zysków w skali świata.

 B.: A co z podobieństwami do części V? Jest ubrany na czarno zły wykonujący rozkazy tego „źlejszego” i potężniejszego? Jest. Polują na Luke’a Skywalkera? Polują. Jest historia poboczna z bohaterami związanymi w jakiś sposób z głównymi wydarzeniami? Jest. Luke walczy z ubranym na czarno złym? Walczy. Bohater/ka nic nie wiedzący/a o Mocy przechodzi trening z opornym Mistrzem? Można wymieniać i wymieniać.

K.: Myślę, że pewne podobieństwa Ostatnich Jedi wynika bardziej z takiej, a nie innej fabuły Przebudzenia Mocy, które nadało ton ostatniej części sagi. Któż bowiem miałby nauczyć Rey tajników sztuki Jedi, jeśli nie sam Luke Skywalker? Wspomniane przez Ciebie, Bartku, podobieństwa w stroju są raczej podane nam łopatologicznie. Czarne barwy są zawsze zarezerwowane dla tych złych, białe dla dobrych. Nie zapominajmy jeszcze, że Gwiezdne Wojny w obecnej formie to bardziej film dla dzieci. Moim zdaniem podobieństw wcale nie jest tak dużo. Nie mieliśmy wcześniej do czynienia z najbardziej wyrazistym przykładem „nowości” – wpół romantycznej relacji między Rey a Benem Solo. Ciężko wyobrazić mi sobie Luke’a w takich kontaktach ze swoim ojcem. Ponadto, Snoke to nie Palpatine, który nie utracił swojego miejsca aż do ostatnich minut Starej Trylogii.

Co do powodów, dla których Ostatni Jedi nie są tak dochodową produkcją co poprzednia część należy wskazać przede wszystkim kilka niezbyt pochlebnych recenzji filmu, przede wszystkim wytykających zupełnie nieprzemyślany i opieprzony przez samego Marka Hamilla wątek Luke’a Skywalkera, ale też idiotyzmy w samym scenariuszu, jak chociażby konieczność szukania konkretnego hakera, którego imienia z niewiadomych nam powodów nie mogliśmy poznać od razu (i nie poznaliśmy wcale), ale też późniejsze zatrudnienie pierwszego lepszego gościa, który wziął się w zasadzie nie wiadomo skąd.

T.: Na koniec trzy krótkie pytania dotyczące Gwiezdnych Wojen. Kto z głównych bohaterów Waszym zdaniem zginie w IX Epizodzie? Ja stawiam na Leię i Poe.

 B.: Też uważam, że zginie Poe, ale przyczyna jego śmierci będzie leżała poza scenariuszem. Myślę, że Oscar Isaac nie zechce grać w kolejnych filmach, żeby nie zostać „tym pilotem z Gwiezdnych Wojen” na całe życie, tak jak Shia LaBoeuf stał się „tym krzyczącym z Transformersów„.

K.: Wydaje mi się, że największym pewnikiem do śmierci jest Leia, ale z przyczyn zupełnie pozafilmowych. Po wpadce z animacją twarzy Petera Cushinga w Łotrze 1, czegoś podobnego z pewnością nie uświadczymy w nowej odsłonie Star Wars. Co do pozostałych postaci? Ciężko powiedzieć. Sądzę jednak, że z trójki Rey, Poe i Finn nikt nie zginie.

T.: Spin-offy do Star Wars czy kolejne trylogie? Po Łotrze 1 stawiam na trylogie i kontynuowanie sagi Skywalkerów.

 B.: A ja nie wykluczam, że będziemy mieli całe uniwersum, co jest teraz bardzo modne. I uważam, że spin-offy mogą okazać się ciekawsze od filmów z głównego nurtu. Scena walki na orbicie planety Scarif w Łotrze 1 co jakiś czas nawiedza moją pamięć, co wywołuje u mnie malutki uśmiech.

K.: Myślę, że przez kilka najbliższych lat wychodzić będą jedynie spin-offy. Trylogie miały swoje premiery co kilkanaście lat i wydaje się, że ten trend zostanie zachowany. Pojedynczy film jest o wiele łatwiej zrobić niż (z założenia przemyślane) trzy produkcje.

T.: Jaki spin-off chcielibyście obejrzeć? O kim miałby być? Ja marzę o filmie o Qui-Gon Jinnie z Liamem Neesonem w roli głównej.

 B.: Qui-Gon Jinn i Obi Wan Kenobi to dwie postacie, które zasługują na swoje filmy, ale aktorzy, którzy wcielili się w te role w najnowszej trylogii są już za starzy, a nie zawsze wybór kogoś młodszego jest udany. Bardzo chętnie dowiedziałbym się więcej o historii Poe, m.in. dlatego, że sceny jego walki Tie Fighterem pokazane z zewnątrz są bajeczne.

K.: Nie jestem fanem nadmiernej ilości spin-offów, ale jeśli miałbym wybierać, to najchętniej zobaczyłbym wcześniejsze losy Yody i samego zakonu Jedi.

Tomas, Bartosz, Krzysiek

Nasza ocena:



POD MIKROSKOPEM:

Tytuł: Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi (oryg. Star Wars: The Last Jedi)

Reżyseria: Rian Johnson

Scenariusz: Rian Johnson

Gatunek: przygodowy, sci-fi

W rolach głównych: Mark Hamill (Luke Skywalker), Carrie Fisher (Leia Organa), Adam Driver (Kylo Ren), Daisy Ridley (Rey), John Boyega (Finn), Oscar Isaac (Poe Dameron), Andy Serkis (Snoke), Domhnall Gleeson (Generał Hux)

Kraj produkcji: USA

Rok produkcji: 2017

Czas trwania: 2h 30min

Wytwórnia: Walt Disney Pictures, LucasFilm

Użyte w artykule zdjęcia stanowią oficjalne materiały promocyjne filmu Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *