GDAŃSK DOCFILM FESTIVAL – 14 EDYCJA

Dobre i bardzo dobre filmy kontra sztampowość, przewidywalność i polska bylejakość. Tak w skrócie można opisać 4 dni festiwalu filmu dokumentalnego w Gdańsku.


Gdy we wtorek, 2 dni przed rozpoczęciem festiwalu, dowiedziałem się, że zostałem na niego zaproszony, wpadłem w niemałą panikę. W co się ubrać? Jak się tam zachować? W końcu – międzynarodowy festiwal filmów dokumentalnych – czyli, wydawałoby się, impreza z pompą, z pełną klasą. Pierwszego dnia założyłem marynarkę. Resztę festiwalu spędziłem w ulubionych dresach…


Wpis trochę inny od poprzednich, nie skupiam się w nim na jednym filmie czy ich serii – chcę Wam przedstawić zbiór moich luźnych myśli, a to dotyczących filmów, a to samej organizacji. Po kolei, chronologicznie, wedle kolejności wydarzeń. Swoją drogą, sam się muszę zacząć lepiej organizować – od festiwalu minął ponad tydzień (!), a ja dopiero wrzucam post. Tragedia.


  • IMG_2673
    Gmach ECSu prezentuje się wybornie.

    Myśl pierwsza na temat organizacji
    (i niestety jedyna pozytywna)

Grono wolontariuszy witało wszystkich przybyłych, niezależnie, czy byli zaproszeni, czy sami kupili bilety na festiwal. Ładnie zapakowane imienne zaproszenie czekało na mnie w kasie Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Ponieważ się spóźniłem, Wolontariuszki wprowadziły mnie na salę bocznym wejściem. Właśnie dla tych dziewczyn należą się najwyższe słowa uznania – zawsze uśmiechnięte, pomocne i dobrze poinformowane. Dziewczyny miały chęci i potencjał, który nie został odpowiednio wykorzystany – ale o tym później.


  • Myśl pierwsza o roli filmu dokumentalnego.

W filmie (nie tylko dokumentalnym, każdym) trzeba coś opowiedzieć. Nie wystarcza tylko coś pokazać. I, poza dwoma wyjątkami, to właśnie jest główna różnica między polskimi filmami na festiwalu, a wyświetlanym w ramach pokazu specjalnego W Krainie Karteli, nominowanym do Oscara dokumencie Matthew Heinemana (dostępny na Netflixie z angielskimi napisami, warto).


  • Myśl pierwsza o filmie – Katanka.

Chciałbym zapytać reżyserki, co chciała opowiedzieć publiczności przez swój film. Bo pokazała dużo, nawet ładnie – szczególnie wyścigi w slow-motion, choć przy oglądaniu jakoś mi się to gryzło z dokumentem. Jeżeli jakimś cudem Maja Turek, reżyserka tego filmu, natrafi na moją recenzję, to proszę – Maju, napisz mi w komentarzu, co chciałaś nam opowiedzieć.


  • Myśl druga o filmie – K2 i Niewidzialni Tragarze.
EV341992_bn_20150904135228
Najpiękniejsze zdjęcia i najbardziej niedoceniony film festiwalu.

Iara Lee zrobiła film ciekawy, piękny, dobrze przygotowany. Miała na niego pomysł, opowiedziała wiele wzruszających historii i pokazała je w sposób wręcz niesamowity. Niezwykle przemyślane zestawienie sportowców i ich tragarzy oraz otwarte zakończenie (ostatnie słowa wypowiedziane w filmie to w tłumaczeniu „będzie bardzo zimno, a przed nami długa droga”), które sprawia, że widz czuje się bezpośrednio związany emocjonalnie z problemem. To wszystko powinno moim zdaniem wystarczyć, aby być w gronie nagrodzonych filmów, ale…


  • Myśl druga o roli filmu dokumentalnego.

…ale nie na tym Festiwalu. Film Iary Lee nie traktował przecież o globalnym ociepleniu (zwycięskie Dobre Życie), problemach LGBT (nagroda publiczności dla Mów Mi Marianna), konflikcie na Ukrainie (wyróżnione Piano) czy problemach ludzi niepełnosprawnych (wyróżniona Casa Blanca). To bardzo przykre, że nie docenia się twórców, którzy odważą się podjąć tematu nowego, nieznanego publiczności. I nie tylko film Iary Lee na tym ucierpiał – Ostatni Dzień Wolności czy Archipelag także nie zostały docenione.


  • Myśl druga na temat organizacji.

Telekonferencja z twórcą? Bardzo dobrze! Ale czy prowadzący dowiedzieli się o niej na minutę przed? Na to wychodzi. Dlaczego? Po pierwsze – rozmowa po angielsku, ale prowadząca zadaje pytania po polsku. Dlatego potrzebny jest tłumacz. W normalnym, zorganizowanym projekcie, prowadzący ma przygotowane pytania, które odpowiednio wcześniej przekazuje tłumaczowi, a ten jest gotowy podczas telekonferencji do szybkiego tłumaczenia. Niestety, dziewczyna tłumacząca pytania w trakcie rozmowy zapisywała je w swoim malutkim notatniku (Festiwalu nie stać na ładne podkładki?), co wyglądało bardzo nieprofesjonalnie, a powtarzało się nie tylko na każdej konferencji z reżyserami spoza Polski, ale także na galach otwarcia i zakończenia. Same pytania były trafne i ciekawe, z wyjątkiem jednego, które można by streścić do „Gdzie poznała Pani tytułowych tragarzy?”. No raczej nie na plaży w Rio….


  • Myśl trzecia o filmie – Balaton Method.

Krótko – czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć, o czym jest ten film? Przecież to 90 minut połączonych ze sobą teledysków! Jedna z piosenek miała refren ze słowami Witaj w Czyśćcu – i tak się właśnie czułem oglądając ten „film”.


  • Myśl trzecia na temat organizacji.

Gala otwarcia jest galą chyba tylko z nazwy. KAŻDY mógłby ją poprowadzić, a lepiej przygotowane są przedstawienia uczniów w 1 klasie szkoły podstawowej. Amatorka i bylejakość. I jeszcze w jednej z wypowiedzi pada zarzut, że brak jest pomocy finansowej ze strony prywatnych firm.

hqdefault
Tak jak w petycji Maxa Kolonko – „My, którzy mówimy jak jest” 🙂

Drogie Panie i Drodzy Panowie odpowiedzialni za organizację Festiwalu – nikt nie da ani grosza na coś, czego będzie się wstydzić! Gdybym ja był Waszym sponsorem, nie chciałbym, aby moje nazwisko zabrzmiało na takiej gali otwarcia czy zakończenia!
A żeby całość wyglądała lepiej, w wielu wypadkach należy naprawdę poprawić detale, co nie będzie drogo kosztować (wykorzystajcie wolontariuszy, bądźcie widoczni i profesjonalni w tym, co robicie), a da to o wiele lepszy efekt końcowy. Jeżeli nie wiecie jak to zrobić, to ja oficjalnie, na swoim blogu deklaruję – mogę Wam pomóc przy kolejnej edycji. Do Was należy decyzja, czy chcecie się rozwijać, czy zostać w bylejakości. Słowa przykre, ale, tak jak Max Kolonko – mówię, jak jest.


  • Myśl czwarta o filmach – wartych zobaczenia.

Filmy które polecam i dlaczego:

  1. K2 i Niewidzialni Tragarze – za piękne obrazy i poruszenie problemu, na który mało kto wcześniej zwracał uwagę.
  2. Ostatni Dzień Wolności – za wzruszającą historię człowieka postawionego w sytuacji bez wyjścia.
  3. Port Lotniczy Donieck – za bezkompromisowe ukazanie horroru wojny.
  4. Body Team 12 – za pokazanie chyba najgorszej pracy na świecie.
  5. Archipelag – za starcie odwiecznej tradycji z poprawnością polityczną.
  6. Mów Mi Marianna – za pięknie opowiedzianą historię dążenia do szczęścia*.
  7. Piano – za historię bojownika w kominiarce grającego na pianinie.

  • Myśl piąta o filmach – na które szkoda czasu.

Filmy, na które szkoda czasu i dlaczego:

  1. Katanka – za zmarnowany potencjał.
  2. Balaton Method – za brak jakiejkolwiek historii.
  3. „Daniel” – za bycie najgorszym filmem na festiwalu; za niezrozumienie problemu ludzi z zespołem Downa; za potwierdzanie stereotypów.
  4. Dobre Życie – za hipokryzję i nudę bijącą z ekranu.
  5. Dotyk Wolności – za pokazywanie, a nie opowiadanie.

Moja ocena festiwalu : 2 / 10

Moja ocena filmów na festiwalu : 8 / 10

Tomas


Mów Mi Marianna była zdecydowanie najlepszym polskim filmem wyświetlanym na Festiwalu. Marzę, aby Karolina Bielawska zrobiła naprawdę wielką karierę w przemyśle filmowym, zasługuje na nią i ma niezwykły potencjał. Karolina jest jednak trochę niezdecydowana – na spotkaniu z nią, na jedno z pytań odpowiedziała, że nie ma dla niej różnicy między filmem dokumentalnym i fabularnym. Po czym po paru minutach twardo zadeklarowała, że nie chce już nigdy w życiu kręcić filmów dokumentalnych – Karolina, to co będziesz teraz reżyserować? 🙂

Dodaj komentarz