DZIWNIEJSZE RZECZY

Joe Keery jako Steve Harrington

Joe Keery jako Steve Harrington

Kolejny autorski serial Netflixa i kolejny globalny sukces. W tym przypadku, bez wcześniejszego obejrzenia go, można się zastanawiać, dlaczego. Historia nie jest oparta o żadną powieść (a tym bardziej znaną), czy opowiadanie, główne role przypadły nastoletnim aktorom, którzy w ten wiek dopiero co wkroczyli, postacie drugoplanowe grane są przez mało lub wcale nie znanych aktorów (poza Winoną Ryder, o której niektórzy powiedzą, że została odkopana). Więc dlaczego Stranger Things jest tak wspaniałym serialem?


Ostrzeżenie o spoilerach


Zacznijmy zatem, jak we wstępie, od historii. Jak już wspomniałem, jest to wytwór scenarzystów serialu. Oficjalnie nie opiera się na żadnej znanej lub nieznanej powieści, jednak wyraźnie widać naleciałości Stephena Kinga. Akcja rozgrywa się w małym miasteczku leżącym gdzieś w stanie Indiana w USA, a na zewnątrz hula późna jesień lat 80-tych. King pełną gębą.

W tym momencie chciałbym skierować myśli Czytelnika na Pana Tadeusza. Czy Czytelnik pamięta, jaki jest jeden z podstawowych faktów, których dowiedzieliśmy się w liceum o tej „epopei narodowej”? Taki, że tytułowy Pan Tadeusz wcale nie jest główną postacią. W Stranger Things jest podobnie. „Teoretycznie główny bohater” – Will Byers – pewnego dnia znika, co pociąga za sobą cały ciąg przyczynowo skutkowy. No dobrze, ale gdzie podobieństwo do Pana Tadeusza? Otóż Will znika i w zasadzie po głównym bohaterze – co prawda nie ginie i później pojawia się w pojedynczych scenach w pierwszym sezonie oraz jest już na stałe w drugim, jednak równie dobrze można o nim zapomnieć. I tu jest to podobieństwo – główna postać jest, ale jednocześnie jej nie ma.

Skoro młodociany uczeń znika, to jakie to ma skutki (zwłaszcza w filmach i serialach)? Jego przyjaciele i rodzina zaczynają go szukać. Przy okazji na jaw wychodzą inne niestworzone historie, w tym eksperymenty ze zjawiskami paranormalnymi otwierające całkowicie nowe wątki fabularne, które, moim zdaniem, są o wiele ciekawsze od głównej historii.

Finn Wolfhard, Gaten Matarazzo, Caleb McLaughlin

Chciałbym jeszcze na moment wrócić do ról trójki najmłodszych bohaterów, czyli przyjaciół Willa. Aktorzy spisali się wręcz wzorowo. Trudno jest mi jednoznacznie stwierdzić, czy jest to zasługa ich talentu, czy może zostali profesjonalnie poprowadzeni (być może jest to suma obu tych czynników). Faktem jest, że aktorsko spisali się niczym najlepsi aktorzy w swoich życiowych rolach. Oglądając ich w akcji ani przez moment nie poczułem zażenowania towarzyszącego mi za każdym razem, gdy ktoś się czymś ośmieszy. To samo mogę powiedzieć o roli Millie Bobby Brown wcielającej się w postać Eleven.

A co z tymi nieco starszymi nastolatkami? Natalii Dyer grającej Nancy Wheeler (siostrę przyjaciela Willa, Mike’a) również nie mogę niczego zarzucić. Natomiast Joe Keery (Steve Harrington) zagrał wręcz wybitnie, a prawdziwą klasę pokazał w sezonie drugim. Nic dziwnego, że memy z jego udziałem stały się na pewien czas bardzo popularne. O Winonie Ryder wcielającej się w rolę matki zaginionego Willa – Joyce Byers, Davidzie Harbourze (Komendant Jim Hopper) oraz Charliem Heatonie (starszy brat Willa – Jonathan Byers) też można śmiało mówić pozytywnie. Zatem obsada zasługuje na przysłowiową piątkę.

W sezonie drugim do głównych postaci dołączają trzy istotne osoby – Sean Astin jako Bob Newby, Sadie Sink jako Max Mayfield (dołącza do paczki młodocianych poszukiwaczy przygód) oraz Dacre Montgomery jako Billy Hargrove, którego gra aktorska i charakteryzacja są bajecznie wspaniałe. Swoim talentem i kreowaniem postaci dorównuje Joemu Keery.

Sama historia, jak można się domyślić, nawiązuje do sezonu pierwszego, jednak mamy długo oczekiwany powrót Willa, który nadal musi borykać się z konsekwencjami wydarzeń z przeszłości. W końcu też staje się pełnoprawnym głównym bohaterem, ponieważ prześladujące go demony pokazywane są o wiele częściej i jest on również uczestnikiem głównych wydarzeń. Swoją drogą, nie wiem, jakim cudem, ale autorom udało się jeszcze bardziej podkręcić wrażenie czającego się w kącie mroku i monstrum czekającego na odpowiedni moment, by w końcu pokazać się światu w całej swej potędze.

Jak już wspominałem, akcja serialu rozgrywa się w podrzędnej amerykańskiej mieścinie w latach 80-tych. I nie trzeba szukać o tym informacji w Internecie, wszystko przedstawione zostało z zegarmistrzowską wręcz precyzją. Lokacje, stroje, akcesoria, dekoracje – wszystko jest przepiękne i buduje wspaniały klimat, który chce się chłonąć bez końca. Zamieszczone przeze mnie grafiki wcale nie są mocno podkręcane w Photoshopie, prawie idealnie odwzorowują styl serialu. To wszystko ma jeden, bardzo istotny skutek – potęguje wrażenie ciągłego napięcia, a w stresujących momentach – grozy. To między innymi dlatego nie mogę doczekać się kolejnego sezonu.

Sam scenariusz jest naprawdę oryginalny i niesztampowy. Wyraźnie widać, że scenarzyści stronili od utartych ścieżek, dzięki czemu wyszła im interesująca historia sprawiająca, że serial ten jest skażony wirusem jeszcze jednego odcinka. Muszę zaznaczyć, że nie doświadczyłem tu niepotrzebnych dłużyzn, czy przeciągania scen w nieskończoność jedynie po to, aby dociągnąć do zakładanej długości odcinka. Poszczególne postacie są natomiast wykreowane w ten sposób, że tych, których trzeba, się nie znosi, innych lubi lub darzy szacunkiem, a do innych żywi się zupełnie inne uczucia w sezonie drugim niż w pierwszym.

Mimo że zamieściłem na górze informację o spoilerach, starałem się zdradzić jak najmniej informacji dotyczących wydarzeń w serialu. Uważam, że jest on na tyle dobry, że należy podchodzić do niego bez wcześniejszej lektury dokładnych opisów fabuły. Dzięki temu wszystko będzie Czytelnika zaskakiwać, a przede wszystkim zachwycać. Nie polecam również zbyt długich przerw między odcinkami. Uważam, że niezbędne minimum, to jeden epizod na dzień. Dzięki temu Czytelnik nie oddali się od gęstego klimatu i niekonwencjonalnej historii, co tylko wzmoże wszelkie doznania.

Polecam każdemu miłośnikowi seriali, dobrych książek i interesujących doświadczeń.


Moja ocena:


Bartosz



POD MIKROSKOPEM:

Tytuł: Stranger Things

Twórcy: Matt Duffer, Ross Duffer

Gatunek: dramat, horror, sci-fi

W rolach głównych: Winona Ryder (Joyce Byers), David Harbour (Jim Hopper), Millie Bobby Brown (Eleven), Sean Astin (Bob Newby)

Rok produkcji: 2016 –

Czas trwania odcinka: 1h

Platforma: Netflix


Użyte w artykule zdjęcia stanowią oficjalne materiały promocyjne serialu Stranger Things. Źródło: Netflix.

 

Dodaj komentarz