DROGI ŚWIĘTY MIKOŁAJU

Tego, że Listy Do M 2 powstaną, mogliśmy być pewni właściwie od dnia premiery pierwszego filmu 4 lata temu. Jedynym zaskoczeniem jest to, że na kolejny epizod czekaliśmy aż 4 lata. 


Epokowy, odkrywczy, niezapomniany, doskonale zagrany, odświeżający gatunek, zaskakujący fabułą. Tak, to część określeń, które do tego filmu w najmniejszym stopniu nie pasują. To tylko kolejna komedia romantyczna traktująca o trudach miłości, komedia jakich pełno, z „wakacyjnymi” rolami popularnych aktorów, która nie wnosi niczego epokowego do gatunku, i w której zakończenie żadnego z wątków nas nie zaskakuje. Jednak jest to ten typ filmu, jaki chce się oglądać. I który, mimo wszystko, warto obejrzeć.

STUHRDYGANTZ każdej strony słyszymy, że powinniśmy zajmować się „lepszą” kulturą. Kulturalny człowiek w wolnej chwili nie słucha hitów z radia, tylko sięga po Bacha czy Mozarta. Kulturalny człowiek nie zaczytuje się w popularnych tytułach, tylko odkrywa wartości przekazane w ostatniej książce niedocenionej na rynku Noblistki. Kulturalny człowiek nie spędza po pracy wielu godzin przed komputerem, tylko podziwia awangardę współczesnych galerii sztuki. I wreszcie – kulturalny człowiek ogląda tylko ambitne filmy, najlepiej w kinach studyjnych, a do multipleksu uda się tylko w ramach wyjątku, gdy Paolo Sorrentino wypuści kolejny „film, którego przeciętny widz nie doceni”. A już na pewno człowiek kultury nie skala się obejrzeniem komedii romantycznej bez podniosłego przesłania.

Jak już wspomniałem, nie ma najmniejszej wątpliwości, że Listy Do M2 nie jest filmem wybitnym. Ale ma do tego prawo, bo nigdy filmem wybitnym nie miał być. Dlatego bardzo ironicznie podchodzę do ludzi, którzy mówią, że Listy Do M2 jest poniżej ich poziomu. Film ten ma jedno, bardzo ważne zadanie – ma nieść olbrzymią dawkę optymistycznego przesłania. Nie jest ani szczególnie śmieszny, ani szczególnie romantyczny. Ale optymistyczny – jest, i to bardzo.

ZAKOSCIELNYSOUND&GRACEPlejadę polskich gwiazd, gwiazdek i gwiazdeczek, w porównaniu do pierwszego filmu, wzbogaciła obecność m.in. Macieja Zakościelnego czy Marty Żmudy-Trzebiatowskiej. Aktorstwa wybitnego tu nie zaznamy, najlepiej na tle kolegów i koleżanek prezentuje się Agnieszka Dygant. Fabuła jest prosta i przewidywalna, losy wszystkich bohaterów są w jakiś sposób ze sobą połączone, a końca każdej historii możemy się domyśleć. Nie doświadczymy niesamowitych zdjęć i lokacji, chyba, że ktoś jest zakochany w warszawskiej Arkadii, która jest głównym tłem dla około połowy filmu. Jak w każdym filmie tego typu plusem jest muzyka – dobrze dobrane hity słyszane w radiu co roku w okolicy świąt oraz parę miłych dla ucha nowych kawałków, jak ten poniżej – angielska wersja Na Pewno Sound’nGrace & Tabb.

Naprawdę warto wybrać się do kina, aby obejrzeć ten film. A jeżeli Wam się nie uda, to na następną gwiazdkę wypuszczą ekskluzywne DVD z obiema częściami. A jeżeli i to przegapicie, to za 2-3 lata po raz trzeci będziemy czekać na listy, zapewne z kolejnymi znanymi aktorami, jak Szyc, Kot czy Musiał. A tymczasem… coraz bliżej święta, coraz bliżej święta…


Moja ocena : 7 / 10

Strona Listów do M2 na Filmweb

Tomas

1 thought on “DROGI ŚWIĘTY MIKOŁAJU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *