CZEKAJĄC NA SPECTRE – PART VI

Spectre święci triumfy w światowym boxoffice (spójrz tu). Polska premiera już w piątek. Mnie uda się obejrzeć pokaz przedpremierowy już dziś w nocy, a tymczasem zostało mi jeszcze kilka wcześniejszych filmów o Agencie 007 do zrecenzowania!!! Poniżej 4 filmy, w których Jamesa Bonda zagrał Pierce Brosnan.


GOLDENEYEGoldenEye (1995) – pierwszy film Pierce’a Brosnana jest także pierwszym filmem z Judie Dench jako M – a większość młodych fanów Bonda właśnie ją z tą rolą kojarzy. Film ten pokazuje nam „nowe porządki” w całej serii – wprowadzenie kobiety jako zwierzchnika 007 zmienia ich relacje, rozwijająca się technologia sprawia, że James stał się uzależniony od swoich gadżetów (co widzimy już we wstępniaku), oraz kwestia czasu – o ile we wcześniejszych odsłonach regułą było, że Bond jest wrzucany w pewną misję jakby oderwaną od wszystkich poprzednich, i tylko niekiedy WIDMO te historie niejako spajało, to teraz (nie tylko w GoldenEye, ale w każdym następnym Bondzie) normą jest, że w historie wplecione są poprzednie misje, widzimy starych znajomych, a akcja w filmie rozłożona jest nawet na kilka lat.

Oprócz Judi Dench w tej części Brosnanowi na ekranie towarzyszą Sean Bean (Agent 006 Alec Trevelyan, stary przyjaciel Bonda, który powraca jako główny zły charakter) , Famke Janssen (towarzyszka Aleca, która w szczególny sposób przeżywa zadawanie innym bólu) oraz nasza polska Izabela Scorupco (główna Bondgirl tej części – niestety, jedna ze słabszych w historii :().

Z ciekawostek – aktorka grająca nową Moneypenny ma na nazwisko… Bond 🙂 (Samantha Bond). Tina Turner wykonała kolejną bardzo dobrą themesong  (w temacie piosenek – w trakcie filmu Bond wypowiada słowa „Writing’s On The Wall” – czyżby inspiracja dla piosenki promującej „SPECTRE”?). Mamy też jeden rażący błąd – kiepskie efekty specjalne przy opróżnianiu jeziora – bardzo wyraźnie widać, że nie jest ono opróżniane, a napełniane – ktoś wymyślił, że wystarczy cofnąć taśmę…

Ilość kobiet, które uległy 007 – 2


Moja ocena : 7 / 10

Strona 007: GoldenEye na Filmweb


TOMORROWTomorrow Never Dies (1997) – oprócz widowiskowego wstępniaka, w którym Bond popisuje się swoimi umiejętnościami pilotażu, na uwagę w tej części zasługują pewne małe smaczki. Na chwilę na ekranie widzimy młodego Gerarda Butlera. Wyraźnie widać, że James pije wódkę Smirnoffa – w SPECTRE ma popijać polskiego Belvedere. Scena pościgu na parkingu, choć niezwykle uzależniona od gadżetów, jakie Bondowi dostarczył Q, jest dosyć widowiskowa. Z uśmiechem ogląda się i słucha sekwencji kłótni dwóch agentów podczas wspólnej jazdy motocyklem. Ale największym plusem jest w tej części rola głównego złego odegrana przez Jonathana Pryce – obejrzyjcie karate w jego wykonaniu. 🙂

Są też niestety minusy. Choć bardzo dobrze, że poruszono wątek powrotu do byłej Bondgirl, to jednak był on tylko liźnięty, uważam, że drzemał w tym niewykorzystany potencjał. Wątek ten jest tym gorszy, że w rolę powracającej Bondgirl wcieliła się Teri Hatcher – niestety, kolejna kiepska dziewczyna w erze Brosnana. W obliczu ran Felixa wprowadzono też nowego agenta CIA, Wade’a. Choć nie można się przyczepić do jego roli, wydaje mi się, że każdy z aktorów grających Felixa lepiej prezentował się na ekranie.

Ilość kobiet, które uległy 007 – 3


Moja ocena : 6 / 10

Strona 007: Jutro Nie Umiera Nigdy na Filmweb


WORLDThe World Is Not Enough (1999) – Sophie Marceau jest niepodważalną gwiazdą tej części. Zdecydowanie lepsza od drugiej Bondgirl, Denise Richards (ta aktorka po prostu nie pasuje do grania doktora fizyki). Ciekawy pomysł z ukazaniem syndromu sztokholmskiego w granej przez nią postaci, przez co finalnie nie możemy jej uznać za całkowicie negatywną. Zarówno ona wywarła wpływ na Viktora Zokasa (bardzo dobrze zagranego przez Roberta Carlyle), jak i on wywarł wpływ na nią. Swoisty system naczyń połączonych przy głównych bohaterach.

W tej części po raz kolejny mamy wspomnienie Tracy, choć tylko chwilowe. Plusem jest większy udział Judi Dench jako M oraz pojawienie się Johna Cleese, który zastępuję w tym filmie Q granego przez wiele lat przez Desmonda Llewelyna.

Ilość kobiet, które uległy 007 – 3


Moja ocena : 6 / 10

Strona 007: Świat To Za Mało na Filmweb


DIEANOTHERDAYDie Another Day (2002) – to nie jest Bond, jakiego chce oglądać. Wszystko było znakomite do 25 minuty – kiedy to Bond decyduje się zmartwychwstać. No, nie wszystko, bo w tych 25 minutach była chyba najgorsza piosenka ze wszystkich Bonda, jakie słyszałem – Madonna, która także przez parę minut w tym filmie zagrała, niestety się nie popisała. Wracając do plusów – fajna wejściówka z Bondem surferem, sekwencja napisów ważna, bo pokazuje tortury, ciekawie pokazane zachowanie względem Agenta, który od ponad roku przebywał w niewoli. Później w filmie dobre było już tylko pokazanie magazynu starych gadżetów oraz role Rosamund Pike i Halle Berry.

Tę część Bonda powinniśmy określać mianem filmu science-fiction – niewidzialny samochód, „czołgi wyścigowe” (nie umiem inaczej nazwać napakowanych po brzeg bronią kabrioletów), kosmiczna broń, modyfikacje DNA… Nawet zdjęcia są wykonane w bardzo dziwny, niepasujący do Bonda sposób. Niestety, moim zdaniem ostatni film Brosnana jest nie tylko najsłabszym jego filmem, ale wręcz jednym z najgorszych w historii przygód 007 – tylko W Tajnej Służbie Jej Królewskiej Mości było gorsze.

Ilość kobiet, które uległy 007 – 2


Moja ocena : 5 / 10

Strona 007: Śmierć Nadejdzie Jutro na Filmweb


Pierce Brosnan był bardzo bliski zagrania w Casino Royale, kolejnej odsłonie przygód 007. Gdyby tak się stało, film ten wyglądałby zupełnie inaczej. Epoka Brosnana to przede wszystkim gadżety, których nie tylko było mnóstwo, ale wręcz były niezwykle nowoczesne i pomysłowe – niestety, aż do przesady. To także kolejnych 10 Bondgirls – przed Danielem Craigiem Bond „uzbierał ich” (to złe słowa, ale, niestety, do postawy Jamesa pasują) już 61, co daje nam 2,9 Bondgirl na film. Dobrze, że im więcej Bondów powstaje, ta średnia spada. Kto oglądał filmy z Craigiem wie, że spadnie jeszcze bardziej.

Już jutro część VII, a w niej pierwsze 3 filmy Daniela Craiga. A w piątek, wraz z polską premierą, recenzja SPECTRE – już nie mogę się doczekać dzisiejszej nocy, gdy będę mógł obejrzeć ostatni film Craiga w roli 007.

Tomas

Dodaj komentarz