CZEKAJĄC NA SPECTRE – PART V

Już dziś światowa premiera wyczekiwanego SPECTRE. W Polsce nadal czekamy, choć na pewno niektórzy już dziś w nocy obejrzą pirackie wersje nagrywane telefonem w amerykańskich i brytyjskich kinach – nie pochwalam. Po pierwsze – to prawnie zabronione. Po drugie – czy naprawdę warto psuć sobie postrzeganie filmu przez obejrzenie go nagranego na telefonie komórkowym? Czekając na 6 listopada przeczytajmy o przygodach, moim zdaniem, niedocenianego w roli 007 Timothy Daltona.


LIVINGThe Living Daylights (1987) – debiut Timothy’ego Daltona w roli Agenta 007. Piętnasty film o przygodach Bonda, czwarty odtwórca jego roli i dopiero druga odtwórczyni Moneypenny – niestety, musieli ją odmłodzić, aby nadal mogła spokojnie flirtować z 007. Od tej pory każdy następny aktor wcielający się w Jamesa będzie miał swoją własną Pannę Moneypenny. Za to niezmienny pozostaje Q, który w erze Timothy’ego Daltona był na ekranie pewnie dłużej niż we wszystkich poprzednich częściach razem. Niezmieniony pozostał też reżyser – John Glen, dla którego była to już czwarta część przygód agenta 007, wprowadził w ten świat „żółtodzioba” Daltona.

Ale oprócz Moneypenny i Jamesa ten nowy Bond wprowadza duże odświeżenie po Rogerze Moore. Przede wszystkim, postać Jamesa wydaje się o wiele bardziej ludzka, nie jest już agentem z wyższych sfer, który pije tylko najdroższego Bollingera – choć nie można odmówić Jamesowi stylu i wykwintności, tym razem jednocześnie jest o wiele bardziej otwarty na przyziemne sprawy, ubiera się jak każdy inny człowiek i nie zachowuje się już jak posągowa postać. Warto w tym filmie zwrócić też uwagę na bardzo dobrą grę aktorską „tych złych”. Zarówno Jeroen Krabbe, Andreas Wisniewski, jak i John Rhys-Davies (jak trudno uwierzyć, że ten olbrzym to Gimli z Władcy Pierścieni) zagrali naprawdę dobre role. Dla fanów kina akcji – wreszcie James jeździ jednym ze swoich najpopularniejszych Aston Martinów, a scena pościgu samochodowo-narciarskiego jest naprawdę odświeżająca.

Ilość kobiet, które uległy 007 – 2


Moja ocena : 7 / 10

Strona oo7:W Obliczu Śmierci na Filmweb


6_236-237_ltk_optLicence To Kill (1989) – moim zdaniem jeden z najlepszych filmów o Agencie 007 w ogóle. Wszystko w tym filmie jest co najmniej dobre. Od obłędnego spojrzenia młodego Benicio Del Toro (miał raptem 22 lata), przez znakomitą theme song, aż do wreszcie naprawdę długiego i ważnego występu Q. Ten miły staruszek bardzo długo czekał w Bondzie na rolę dłuższą niż 5 minut i doczekał się jej u boku Timothy’ego Daltona. Choć do tej pory jego role były epizodyczne, to spajał swoją postacią wszystkie poprzednie części – wielki plus za kreację Desmonda Llewelyna.

Oprócz kolejnego bardzo dobrego występu Daltona, znakomitego Llewelyna i dobrej kreacji początkującego wtedy Del Toro, wszyscy aktorzy zagrali naprawdę dobrze. Obie Bondgirls – Carey Lowell i Talisa Soto, zagrały zakochane w Bondzie po uszy dziewczyny. Jednak tym razem scenarzyści pozwolili im się na parę chwil na ekranie spotkać, a te w pewnym sensie musiały o Jamesa rywalizować. Moim zdaniem, wygrała ta lepsza. Przyjemnie dla oka na ekranie prezentował się także Robert Davi, główny czarny charakter tej części.

Fabuła trzyma w napięciu od samego początku. Znakomity pomysł rozpoczęcia konfliktu między Jamesem i Sanchezem, przy wykorzystaniu ślubu Feliksa, przyjaciela Bonda z CIA. Kolejny odświeżający pościg, tym razem samochodowo-cieżarówkowo-samolotowy. I kolejny dowód na zbliżenie Bonda do ludzi – naprawdę smutna reakcja na wspomnienie Tracy, jego żony. Tę część przygód 007 obowiązkowo powinien znać każdy, kto uważa się za fana Jamesa Bonda.

Ilość kobiet, które uległy 007 – 2


Moja ocena : 8 / 10

Strona 007: Licencji Na Zabijanie na Filmweb


Timothy Dalton jest moim zdaniem najbardziej niedocenionym spośród odtwórców roli 007. Choć zagrał tylko w dwóch filmach (i uwiódł w nich 4 kolejne kobiety), oba były naprawdę odświeżające i dobre, a Licence To Kill uważam za jeden z najlepszych filmów w historii Bonda. Wielka szkoda, że nie zgodził się na ponowne wcielenie się w Jamesa w GoldenEye. Między innymi o tym filmie oraz o pozostałych, w których główną rolę gra Pierce Brosnan, już niedługo w części VI Czekając na SPECTRE.


Tomas

1 thought on “CZEKAJĄC NA SPECTRE – PART V

Dodaj komentarz