CZEKAJĄC NA SPECTRE – PART IV

Już w poniedziałek światowa premiera SPECTRE. W Polsce poczekamy do 6 listopada. Na fali nadchodzącej, 24tej już oficjalnej części przygód 007, w księgarniach pojawiła się właśnie nowa powieść inspirowana notatkami Iana Fleminga pod tytułem Cyngiel ŚmierciAkcja rozgrywa się bezpośrednio po pokonaniu Goldfingera, a partnerką Jamesa ponownie jest Pussy Galore. Czy doczekamy się ekranizacji? Tego nie wiem. Ale jestem pewien, że nie zostanie zekranizowana dwukrotnie, tak jak historia Maxa Largo.


PLAKATNever Say Never Again (1983) – powrót Seana Connery’ego do roli Bonda po 12 latach od Diamenty Są Wieczne. Słynne powiedzenie „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” w przypadku tego aktora nie sprawdza się, bo nie tylko już po raz drugi wraca do tej roli (wcześniej powrócił po nieudanym filmie z Lazenbym), ale też zdecydowanie każdy z Bondów w jego wykonaniu jest znakomity.

Na wstępie trzeba sobie odpowiedzieć na dwa pytania. Po pierwsze, czy film ten jest lepszy od pierwowzoru, czyli Operacji Piorun? I po drugie, czy jest lepszy od Ośmiorniczki, która została wydana w tym samym roku i bezpośrednio konkurowała z Nigdy Nie Mów Nigdy? Na oba pytanie odpowiedź jest taka sama – NIE.

Zacznijmy od porównań do Operacji Piorun. Sam Bond jest tu dojrzalszy, ale taki sam. Kobiety tego Bonda nie dorastają do pięt kobietom z pierwowzoru. Odgrywanie postaci głównego czarnego charakteru na podobnym poziomie – Maximilian Largo w obu częściach jest naprawdę poprawnie zagrany. Sama historia jest o wiele bardziej amerykańska – mniej dialogów, dużo akcji, przenoszenia się z miejsca na miejsce, mnóstwo gadżetów, a nawet smaczek w postaci „ustanowienia” prezydenta USA najważniejszą osobą na świecie – gdyby produkcja była czysto brytyjska, bomba atomowa znajdowałaby się pod tronem Królowej, a nie w Białym Domu. Jako że produkcją filmu zajęli się Amerykanie, potrzebowali też amerykańskiego bohatera, chociażby drugoplanowego – stąd kompan Bonda z CIA, Felix, nie jest już wyłącznie pomagierem od rozmów telefonicznych, a wysokim, wysportowanym agentem, który towarzyszy Bondowi w niebezpiecznych akcjach. Swoją drogą, Bernie Casey zagrał o wiele lepszego Felixa niż jego poprzednicy w filmach z Connerym i Moorem.

CONNERY MOOREPorównanie numer dwa – do Ośmiorniczki. Filmy są do siebie zbliżone, moim zdaniem film z Moorem jest trochę lepszy. Porównując detale, w trzech tylko punktach, moim zdaniem, „Nigdy Nie Mów Nigdy” jest lepsze:

+ Sean Connery jest lepszym Bondem od Rogera Moore.

+ Postać Blofelda grana przez Maxa von Sydowa jest zdecydowanie takim Blofeldem, jakim powinien być każdy Blofeld kiedykolwiek pokazany w filmach o Bondzie.

+ Rowan Atkinson. W Ośmiorniczce po prostu nie ma Jasia Fasoli.

Reszta świadczy o przewadze filmu z Moorem :

Ośmiorniczka jest nowa, Nigdy Nie Mów Nigdy to jednak „odgrzewany kotlet”

– zarobił więcej o 27 500 000 $

– Maud Adams i Kristina Wayborn są lepszymi Bond-girls od Kim Basinger i Barbary Carrera

– Bond musi być brytyjski, a nie na siłę amerykanizowany

Ilość kobiet, które uległy 007 – 4


Moja ocena : 6 / 10

Strona Nigdy Nie Mów Nigdy na Filmweb


Krótki opis niekanonicznego filmu z Seanem Connerym w roli 007 oprócz odgrzewanego kotleta przyniósł powiększenie dorobku Jamesa Bonda w kwestii kobiet o cztery. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest to ostatnia recenzja „klasycznych” Bondów, czyli tych z Connerym, Lazenbym i Moorem. W części piątej dwa filmy z główną rolą Timothy’ego Daltona, a po nim już tylko Pierce Brosnan i Daniel Craig. Niedługo na blogu.

Tomas

Dodaj komentarz